Strona Hufca ZHP Legionowo im. Szarych Szeregów "Rój-Tom"

Nieznajome miejsce – relacja z próby na stopień Harcerza Orlego.

UDOSTĘPNIJ
/
134

Od jakiegoś czasu w naszym hufcu trwają prężne rozmowy o wędrowniczym pionie i pracy z nim. Jestem drużynowym w wieku wędrowniczym, ale nie zapominam o swoim rozwoju i stopniach wędrowniczych. Dlatego w ostatnich dniach zamknąłem próbę na stopnień Harcerza Orlego, w ramach którego mogłem spełnić mini marzenie, ale o tym później…

W lutym br. odwiedziliśmy z zastępem [wędrowniczym – przyp. red.] Lublin. To idealne miejsce z kilku powodów. Jednym z nich jest Znak służby kulturze, który realizujemy w tym roku i co również było wpisane w zadania na moje HO. Lublin jest miastem kultury, nie tylko takiej, o której z początku myślimy, czyli teatr czy kino, ale także innych kultur tj. kultura Żydowska.

W Lublinie mieszkało naprawdę wielu Żydów. Powstały ścieżki śladami kultury żydowskiej, które oczywiście zwiedziliśmy, cmentarze żydowskie, które były zamknięte z powodu szabatu oraz Majdanek. To miejsce wstrząsnęło nami szczególnie. Obóz koncentracyjny obok Krakowa to miejsce ubrane w historię, a nawet ubrane historią. Wiele opowieści i zdjęć potrafi pokazać odwiedzającym realia działania obozu w czasach II Wojny Światowej.

Moja próba była zakończona wyczynem-wędrówką. Mimo iż w wymaganiach jest zaplanowanie wędrówki, wraz z opiekunką trochę obeszliśmy ten punkt. Jako drużynowy potrafię organizować wyjazdy i ten punkt mógł być zwyczajną wycieczką. Zrobiliśmy inaczej…

Wybraliśmy termin – 28 sierpnia. To był jedyny dzień, kiedy mogliśmy coś zdziałać. Dostałem trzy koperty z godzinami. Pierwsza kopertę miałem otworzyć na zachodnim dworcu autobusowym w Warszawie. Była na niej godzina 6:20, dlatego już od 5:30 byłem na miejscu. Punktualnie otworzyłem kopertę i ujrzałem bilet. Bilet na autobus do Krakowa.

Kraków to miasto, które od dziecka chciałem zwiedzić. Opiekunka zatem czytała mi w myślach. 15 minut później siedziałem już w autobusie. Gdy ruszył, mogłem otworzyć kolejna kopertę.

„Chciałabym, żeby dzisiejszy dzień sprawił, że w głowie pojawią się inspiracje i pomysły, a Ty będziesz mógł odpocząć i pobyć sam ze sobą” – Tak zaczynał się list i właśnie tak było. Ponieważ była to cały czas próba, która krążyła wokół kultury, w Krakowie również zobaczyłem dużo Żydowskich miejsc m.in. Kazimierz, Stary Cmentarz Żydowski czy Synagogę. Oprócz tego zwiedziłem Muzeum MOCAK, Piwnicę pod baranami, Wawel i Rynek. A to wszystko w jeden dzień.

Była też trzecia koperta. List nie był długi. Informował mnie tylko, że droga powrotna zależy już ode mnie.

To była przygoda pełna wrażeń i ekscytacji. Nie wiedziałem, dokąd jadę i kiedy wrócę. Był to wędrowniczy przykład „wędrówki”, którego każdy powinien doświadczyć. I chociaż po całym dniu byłem zmęczony, na mojej twarzy przez kilka dni unosił się uśmiech. Ta próba pokazała mi, że nie trzeba biwaku, kilku dni i wielu przygotowań do organizacji przeżyciowego wędrownictwa. Wystarczy kilka godzin, aby zwiedzić drugi koniec Polski.

Nie pozostaje Wam nic innego, jak znalezienie sobie przyjaciela, który przygotuje Wam taką trasę i wpiszecie wspólnie to w próbę. Takie próby robią się same i z przyjemnością.